|
Kurier Szczeciński 28/01/2005
Mieszkańcy popierają burmistrza.
Nie ma miejsca dla norek!
Aż trzy wsie, wsparte przez nadleśnictwo, protestują przeciwko budowie fermy norek w Tarnówku pod Goleniowem. Pod protestem podpisali się mieszkańcy Tarnówka, Stawna i Bolechowa. Nie chcą w swoim sąsiedztwie fermy norek, która według nich po prostu zasmrodziłaby okolicę.
Taka ferma kwalifikowana jest jako inwestycja mogąca pogorszyć stan środowiska naturalnego. Ale bynajmniej nie ze względu na smród, lecz z powodu toksycznych odchodów tych zwierząt. Dlatego przed wydaniem decyzji w sprawie lokalizacji takiej inwestycji niezbędny jest raport o jej oddziaływaniu na środowisko. Inwestor taki dokument przedstawił. Jednak w sprawie emisji zapachów nie istnieją żadne normy, ten aspekt nie był w opracowaniu specjalnie badany. Przepisy dotyczące ochrony środowiska po prostu się smrodem nie interesują, uznając, że nie da się go obiektywnie zmierzyć. Burmistrz Goleniowa wydał jednak inwestorowi negatywną decyzję o warunkach zabudowy, odmawiając tym samym prawa do budowy fermy. Decyzja została zaskarżona do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które uchyliło ją z powodu braków formalnych. Kolegium zarzuciło m.in., że burmistrz nie przeprowadził konsultacji z mieszkańcami.
W tej sytuacji burmistrz zarządził na poniedziałek 31 stycznia spotkanie z mieszkańcami protestujących wsi i przedstawicielami inwestora. Mieszkańcy zapowiadają jednak, że za nic nie pozwolą na budowę fermy w sąsiedztwie ich domów. Spotkanie ma więc nie tyle załagodzić konflikt, ile stanowić spełnienie wymogu formalnego: konsultacje mają być więc będą. Ich wynik nietrudno przewidzieć, podobnie jak ponowną decyzję burmistrza.
Projektowana w Tarnówku ferma ma być duża: w okresie od maja do października ma na niej przebywać około 10 tysięcy zwierząt. Zbiega się to w czasie z okresem najwyższych temperatur, a smród jest wtedy najbardziej dokuczliwy. Zabudowania wsi zaczynają się około 500 m od fermy, a wiatry przeważnie wieją w stronę zabudowań. W okolicy ostatnio powstało sporo domów ludzi, których w te strony przyciągnęła cisza, krajobraz i świeże powietrze. Miejscowi rolnicy mają na sprzedaż jeszcze sporo gruntów, które nadają się do zabudowy. Oczywiste, że te działki drastycznie stracą na wartości, bo któż zechce mieszkać w pobliżu uciążliwej fermy?
Cezary MARTYNIUK
www.kurier.szczecin.pl
|