|
GAZETA WROCŁAWSKA 04/03/2002
Zwierzę może wytrzymać 8 godzin podróży
Cisza. Taka była reakcja wrocławskiej młodzieży po oglądnięciu filmu "Nie w moim imieniu" organizacji Viva! W ciągu siedmiu minut trwania filmu zobaczyli bite, maltretowane, głodzone i okaleczane konie. - Taki transport właśnie teraz rusza gdzieś w Polsce mówiła Joanna Draus z Vivy.
- Polska jest największym eksporterem koni na rzeź. To my jesteśmy mordercami - mówiła na sobotnim spotkaniu z młodzieżą Joanna Draus. W jednej z sal Politechniki Wrocławskiej zebrało się kilkadziesiąt osób. Młodzi dowiedzieli się o nieludzkich warunkach, w jakich transportuje się zwierzęta do Włoch.
- Sprzedawane na rzeź konie są uważane za mięso, nic więcej, dlatego przelicza się ich wartość w kilogramach -tłumaczyła manager organizacji. - Pakuje się je do przyczep i w tym stanie, stłoczone, rozdrażnione i pobudzone ruszają w pięciodniową podróż. Ostatnią.
Zwierzęta, nieprzyzwyczajone do takich warunków, reagują agresją. Trudno im utrzymać równowagę, ściśnięte - kaleczą siebie i towarzyszy niedoli. Są odwodnione i głodzone. To wszystko można było zobaczyć na przygotowanym przez Vivę dokumencie.
- Słyszałam już o znęcaniu się nad końmi, ale dopiero teraz, kiedy zobaczyłam to na własne oczy, zdałam sobie sprawę, że wszystko dzieje się naprawdę - mówi dziewczyna ze łzami w oczach. Nie tylko ona płakała w czasie projekcji. Większość zgromadzonych na sali osób szlochała, chowała twarz w dłoniach lub odwracała oczy. Po filmie zapadła cisza. Potem widzowie zaczęli pytać: jak pomóc?
- Nagłaśniajcie sprawę, mówcie o problemie znajomym i zbierajcie podpisy pod petycją do premiera - prosiła Joanna Draus.
Przed wakacjami Viva! planuje dużą demonstrację przed Sejmem. - Może to zwróci uwagę polityków na los maltretowanych zwierząt - mają nadzieję działacze organizacji.
Michał Raińczuk
Agnieszka Błażków
studentka z Lubina
Chcę przede wszystkim uświadomić ludzi w moim mieście. Mało kto wie o tym zbrodniczym procederze. Już wcześniej zbierałam podpisy pod petycją do premiera i nadal zamierzam pozostać w kontakcie z organizacją Viva! Chcę też rozpocząć zbiórkę pieniędzy na mojej uczelni
Marta Błażków
studentka z Lubina
Przyjechałyśmy; siostrą do Wrocławia specjalnie na to spotkanie. Jestem bardziej porywcza i uważam, że tylko radykalne działania mogłyby coś zmienić. Najlepiej wybrać się na granice i oznaczać wozy z końmi, zorganizować pikietę, zaprosić media. Można też zbierać pieniądze i wykupywać konie przeznaczone na rzeź.
Kamila Radka
studentka z Wrocławia
Myślę, że pokazywanie tego typu filmów ma sens:Jest spora różnica między wiedzą o takim problemie, a świadomością, że to dzieje się naprawdę. Dobrze jest mówić o tym, informować jak najwięcej ludzi. Nie zgadzam się z wszystkimi postulatami Vivy, ale jest w nich dużo dobrego.
Agata Nowicka
studentka z Wrocławia
Już wcześniej widziałyśmy z koleżanką film. Naprawdę działa na wyobraźnię. Planujemy pójść na następne spotkanie i zastanowić się co dalej. Wydaje nam się jednak, że trzeba działać i to działać konkretnie. W tym przypadku może pomóc tylko duża akcja.
|